Posty

Praca na farmie w Australii czyli małe piekło pośrodku raju

Prolog Dla tych, którzy nie wiedzą. Wiza „Work and holiday (462)” jest ważna przez 12 miesięcy. Można ją przedłużyć, pracując 88 dni na farmie. 4:30 Dźwięk budzika powoli dociera do mojej podświadomości i wyrywa okrutnie z błogiego snu. Otwieram oczy i uświadamiam sobie, że nastał kolejny dzień niewolnictwa. Tak bardzo chcę nie wychodzić spod kołdry. Niemalże łzy napływają do oczu. Jeszcze chwilka. 4:45 Niestety trzeba wstać. Jeszcze tylko 5min, proszę. Nie chcę TAM wracać. 4:50 Teraz już nie ma zmiłuj. Ubrać się, zaliczyć poranną toaletę, spakować potrzebne rzeczy do nerki. Później szybkie śniadanie, woda, jedzenie do pracy i w drogę. 5:45 No to jazda. Na trzecim rondzie w prawo, potem cały czas prosto. Razem 30km. I wschód słońca, każdego dnia inny, każdego dnia wyjątkowy i zachwycający. Z pewnością to najmilsza chwila na najbliższe 8 godzin. 6:15 Maszeruję zniechęcona pod biuro, wziąć naklejki z kodem QR i moim numerem, niczym z obozu pracy. ...

Wiza work and holiday (462) do Australii - informacje praktyczne - większa pula miejsc!

Wiza work and holiday (462)  To taka fajna wiza, dzięki której można przyjechać do Australii na cały rok, podróżować i pracować. Koszt takiej wizy to na ten moment 485 AUD. Żeby tę wizę otrzymać, należy spełnić kilka warunków: być pomiędzy 18 a 30 rokiem życia (włącznie), posiadać ważny paszport, mieć ukończone co najmniej 2 lata studiów (wystarczy dyplom, jeśli posiadacie), zdać egzamin językowy na poziomie Functional English (akceptują kilka konkretnych egzaminów - IELTS, TOEFL iBT, PTE Academic, CAE, niestety są one drogie, kosztują około 600-700 zł), posiadać specjalny list z Ministerstwa (o który wnioskować można tydzień przed otwarciem puli miejsc na kolejny rok), wykazać posiadanie min. 5000 AUD na koncie + dodatkowe pieniądze na bilet powrotny (albo sam bilet) - tu Was pocieszę, nie musicie mieć takiej kwoty cały czas na koncie (choć warto mieć takie pieniądze na start), wystarczy że będzie widnieć na wyciągu bankowym. Dokładnie o samych warunkach możecie prz...

Pierwszy miesiąc w Australii - podsumowanie

Obraz
Dziś mija dokładnie miesiąc odkąd wylądowaliśmy w Perth. Sami jesteśmy w szoku że to już! Co robiliśmy w tym czasie? Całkiem sporo ;) zdążyliśmy: zrobić "małego" tripa na północ, zahaczając o kilka parków narodowych, robiąc plus minus 4000km od nowa zaskoczyć się otwartością ludzi - chłopcy na rowerach zbijali nam piątki, pan na deptaku przywitał się i zaczął żartować, pani w aptece wypytała dokładnie o nasze plany i życzyła powodzenia, pani na plaży zagadała że mądrze robimy siedząc w cieniu... takie przykłady można wymieniać w nieskończoność. Każde 'how are you' dodawane do 'hi' nastraja pozytywnie, nawet jeśli wypowiadane jest automatycznie :) porządnie zmarznąć (3 stopnie nad ranem to nie żart!) podwieźć autostopowicza (rzadko się ich tu spotyka) spotkać kangury (niestety chyba więcej martwych niż żywych...)  uciekać przed strusiem (do tej pory nie wiemy czego od nas chciał) pływać z żółwiem! i mnóstwem olbrzymich ryb wypić mnóstwo ...

Dom. Mieć albo nie mieć. Oto jest pytanie.

Obraz
Kiedy pakowaliśmy nasze rzeczy na ten długi wyjazd do Australii i doszło do tego, że wykorzystaliśmy nasz limit bagażu Singapore Airlines do ostatniego grama, co dało nam blisko 40 kg rzeczy na osobę, doszliśmy do wniosku, że na miejscu potrzeba nam odrobiny wygody. Potrzeba nam miejsca, w którym możemy się spokojnie wyspać, nie martwić się o transport bagaży z miejsca na miejsce. Potrzeba nam czegoś, co będzie naszą ostoją. Czegoś, co ma podstawowe rzeczy dające komfort w życiu. Takie jak no... kuchnia,   sypialnia, garderoba... Tak. Mowa oczywiście o samochodzie. Jak zrobić z auta prawdziwy dom na kółkach? Koniec końców fajne auto trafiło się jeszcze przed wylotem, wyszukane na facebooku, na grupie temu poświęconej. Backpackers Cars Australia. Czekało na nas jakieś 2tyg na miejscu. Padło na Nissana X-Trail. Fajne, nie stare, 4x4, z namiotem na dachu. Idealne! Nie rozczarowaliśmy się po przylocie :) auto spełniło nasze oczekiwania. Zarejestrowane było ...

Wracamy!

Obraz
...do pisania ;)  Jesteśmy w Perth! Właściwie to już od kilku dni, ale potrzebowaliśmy porządnego odpoczynku po maratonie ostatnich tygodni, a może raczej miesięcy. Na szczęście naładowaliśmy już akumulatory, odespaliśmy wszystkie niedospane noce (ja wciąż zasypiam jak tylko widzę łóżko i wciąż się zastanawiam czy to jet lag czy chroniczne przemęczenie...) i wreszcie mogę napisać co u nas. Jesteśmy tu dopiero kilka dni, a już zdążyliśmy w tym czasie prawie wsiąść do taksówki na miejsce kierowcy (Stachu), setki razy pomylić strony na ulicy (na szczęście pieszo), zdobyć australijskie numery telefonu, założyć konta w tutejszym banku. Czekamy też na nasze numery podatkowe, żeby móc legalnie pracować. Także mimo odpoczynku, nie próżnujemy! Zabrałam Stacha do Kings Park, w którym spędziłam sporo czasu 3 lata temu. Pospacerowaliśmy tutejszymi dróżkami, niektóre z nich nawet pamiętałam ;)  Odwiedziliśmy też już kangury na Heirisson Island, niestety z kilku...

Podróżoholizm - objawy, konsekwencje, jak sobie z nim radzić

Obraz
Objawy: Twój plecak jest zawsze spakowany, bo albo zaraz wyjeżdżasz albo właśnie skądś wróciłeś albo jesteś gdzieś na 2 dni, więc nie opłaca się wyjmować wszystkiego, żeby zaraz znów to pakować; Brakuje Ci czystych ubrań, bo nigdzie nie zostajesz na tyle długo, by zrobić pranie i poczekać aż wyschnie; Gdy wracasz z podróży, pierwszym pytaniem od znajomych nie jest 'Jak było?', 'Kiedy idziemy na piwo?', 'Jak minęła droga?', tylko "Kiedy znów wyjeżdżasz?'; Pomimo ogromnej tęsknoty za rodziną i znajomymi po kilku dniach w domu zaczynasz w głowie masz tylko 'gdzie by tu pojechać...'; Jeśli przed Tobą perspektywa dłuższego pobytu w domu najczęściej odwiedzanymi stronami w internecie są wyszukiwarki lotów i blogi podróżnicze; Nigdy nie wychodzisz z księgarni z pustymi rękami, a przewodnik po jakimś kraju przecież w końcu się przyda, nawet jeśli nie masz jeszcze biletów; Na widok jadącego samochodu, wyciągasz kciuk do góry, by po chwi...

Bo liczą się ludzie :)

Obraz
Niedawno mieliśmy ze Stachem okazję uczestniczyć w długo wyczekiwanym przez nas balu, wieńczącym kolejny rok działalności Klubu Podróżników BIT . Ani rok, ani dwa lata temu nie udało nam się na niego dotrzeć, a wartość ma dla nas sentymentalną, bo to właśnie na tym balu trzy lata temu wszystko się zaczęło... :)  Ale nie o nas dziś chciałam ;) Po tym fantastycznym wieczorze naszła mnie refleksja dotyczącą ludzi , którzy nas inspirują . To przecież ważne, by mieć wokół siebie osoby, które nas motywują, które swoimi działaniami pokazują, że życie to coś więcej niż same obowiązki, a jednocześnie da się je połączyć z przyjemnościami i marzeniami. Dobrze mieć blisko ludzi z pozytywną energią i mnóstwem pomysłów. Dzięki nim 'ładujemy akumulatory', nabieramy sił do realizacji własnych planów, zarażamy się radością. I taki jest właśnie BIT - zbiór totalnie różnych, ciekawych ludzi, których łączy co najmniej jedna piękna cecha - wiara, że chcieć znaczy móc . Nie wszyscy mogl...